środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział III

ROZDZIAŁ III
Jest! Mam polskie znaki ^.^. Na szczęście. Nie mam bety niestety, ale staram się pisać poprawnie i bez błędów. :D
Chciałabym poprosić też o komentarze. Nie wiem czy wstawiać cokolwiek, bo nikt nie czyta.
._.
No ale... może się do mnie przekonacie? Wiem, że te rozdziały są bardzo krótkie, po prostu będę częściej mniejsze notki wstawiała. Nie wiem jak podzielić to opowiadanie.
Jak na razie kolejny rozdział :/ Miłego czytania!

-------------------------------------------------------

Nora- miesiąc po odnalezieniu.

Pani Weasley niespokojnie kręciła się po pokoju.
-Możesz w końcu usiąść kobieto?! - Artur po raz 2 w życiu wydarł się na żonę, a ta ze zdziwienia szybko opadła na kanapę. - Rozumiem, wszyscy byliśmy przywiązani do Hermiony, a raczej jesteśmy. Ale tak dłużej być nie może! George cię potrzebuje, ja cię potrzebuje, Ginny, Ron, Charlie. Nie mamy zamiaru żyć z takim kłębkiem nerwów. Ron jest przygnębiony, ale oswaja się ze stratą przyjaciółki. Hermiona nie wybudziła się przez miesiąc, może już nigdy się nie wybudzi. Nie można...
- HERMIONA! Ona odzyskała przytomność! - Ron wybiegł z trzaskiem z kominka, ciągnąc za sobą Lavender. - Może nie jest w najlepszym stanie, ale kontaktuje.
- Aha! - Molly poderwała się szybko z miejsca, nie wiadomo, kiedy założyła płaszcz i szal.
- Stop!  - Artur zablokował sobą przejście do kominka - Nie pomyślałaś, że dziewczyna potrzebuje odpoczynku, no naprawdę... Molly nie poznaję cię.
- Masz racje Arturze, przynajmniej ten jeden raz.- z rezygnacją usiadła z powrotem na kanapę.
- To, co? Mamo, tato, Lav, kochanie, ja spadam po Harrego. Zawiadomię, też Ginny żeby do was wpadła! Nie martwcie się o mnie, wrócę późno! – powiedział  i już go nie było.

W tym samym czasie- Hogwart

 Snape wpadł rozwścieczony do gabinetu dyrektora.
 - Dumbledor. Co. Ty. Na. Miłość Boską sobie wyobrażasz! Żeby budzić mnie w środku nocy patronusem, cholera! Myślałem ze to znowu Czarny Pan powrócił!- zagrzmiał z zaciśniętymi zębami.
 - Spokojnie Severusie... Coś w tym stylu. Siadaj, może dropsa? - Naczelny postrach Hogwartu posłał zabójcze spojrzenie dyrektorowi.
 - Nie... Mogę wiedzieć po co mnie wzywałeś? Czy to tylko ,,wieczorna" herbatka?
- Obawiam się przyjacielu, że to poważna rozmowa
- Dumbledor zsunął okulary ,,połówki” na czubek nosa.
 - Do rzeczy Albusie, śpieszy mi się.... Wczoraj to ja miałem nocny dyżur. O ile nie doskwiera ci skleroza. - zmarszczył brwi.
- Jak nie dropsa, to może ciasteczko. Dostałem ostatnio je...
 - DUMBLEDOOR
- Już, już. Pozwól... To raczej delikatna rozmowa.
-Snape został przeszyty przez niezwykle błękitne oczy, w których jarzyły się iskierki wesołości
- Co ty znowu kombinujesz? Nie podoba mi się to...
- Jesteś pewien, że tylko Lily kochałeś
- Coś insynuujesz?- wydukał mistrz eliksirów. - Tak. Tylko. Ją. Zaaadooowoloonyy?
-Nie mniej niż zwykle. A jednak...
- Albusie nie owijaj w bawełnę! Wyduś to z siebie w końcu!- Skoro tak... Czy w szkole zdarzyło ci się pójść z kimś do łóżka?
 - Zależy, o co pytasz? - Mistrz eliksirów uśmiechnął się złośliwie widząc zażenowanego dyrektora. - Hmmm ... Jeśli mam być szczery to tak. Kilka dziewczyn z Hufflepuffu, dwie, może trzy Krukonki i Ślizgonka.- zaczął wyliczać na palcach- Taaak. Szczególnie, kiedy byłem zazdrosny o Evansówne.
-  Severusie, pozwól, że zapytam... Yyyy.... Czy ty zabezpieczałeś się?
 - Albus oczywiście, że tak! Mam ci się nawet z tego tłumaczyć! No naprawdę... Zaraz, zaraz, czy ty chcesz mi coś powiedzieć?! O nie!... To było tylko jeden raz, czy to możliwe!?- szybko poderwał się na nogi
 - Kto, jak kto, ale ty Severusie powinieneś to wiedzieć.... Tylko powiedz mi jeszcze mój drogi. Z kim? Ekhmm, ekhemm...
- Bella- Severus wyszedł trzaskając drzwiami. Dumbledor siedział oniemiały.
 - Hmmm... Bella, Bella... Kto to?... O Merlinie! Bellatrix. Za jakie grzechy? Muszę przyjrzeć się dokładnie temu chłopakowi, może być nieobliczalny.

-To niemożliwe- pomyślał Severus trzaskając drzwiami. - To nie może być prawda!- Przemierzał korytarze łopocząc szatami.
 - O Severusie! Co ty o tej porze tu robisz? Nie masz dziś dyżuru - McGonagall do niego podeszła. -Myślałam, że to jakiś uczeń.
- Nie twój interes Minewro
- Seevv…
- No dobra… Wpadnij do mnie jutro po południu. Wszystko ci opowiem, bo i tak wiem, że Drops- skrzywił się -Prędzej czy później ci wygada... Mam fenomenalne nowiny.- teraz miał ból wypisany na twarzy. - Zwalą cię z nóg - odwrócił się na piecie i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią!:)