środa, 16 lipca 2014

Rozdział V

Dolina Godryka- dom Harrego Pottera
 -Harry!? - Ron wpadł do pustego domu. Ginny jeszcze tu nie mieszkała, musiała skończyć szkołę. - Pewnie jest w biurze - pomyślał. Już miał otwierać lodówkę, kiedy zauważył stare wydanie Proroka Codziennego na parapecie. Wziął go i jeszcze raz przejrzał, popijając sok pomarańczowy. ,,Hermiona Granger, sława ją przytłoczyła" - widniał nagłówek pierwszej strony.
Hermiona Granger przyjaciółka naszego zbawcy i wybitnego stratega, jak wiecie zaginęła. Wczoraj odnalazł ją zastępca biura aurorów Maxymilian Broke.

- Moim zdaniem dziewczyna postradała zmysły. Nie byłem pewien dokładnie, czy to ona, bo nikomu nie pozwalała do siebie podejść. Miotała zaklęciami nawet nie celując. Musiałem ściągnąć Harrego, dopiero jemu udało się z nią porozmawiać. Wszedł tam sam i już nie wrócił, ani ona, ani on. Byliśmy załamani, jednak nic się nie stało, tylko przeniósł ją do Munga. Moim zdaniem woda sodowa dziewczynie uderzyła do głowy i zwariowała. - zeznaje auror. Udaliśmy się więc do szpitala sprawdzić te informacje. Lekarze nie chcieli powiedzieć nic na temat zawsze przemądrzałej, młodej kobiety, zawiadomili nas tylko, że nasze domysły są trafne - To Hermoina Granger- jednak czy wszystkie?  Mamy nadzieje ze wkrótce wszystko wyjaśnimy.
 Pisała - Rita Skeeter.

Ron zmarszczył oczy... Niby Hermiona odzyskała przytomność, miała pewnie świadomość, ale nigdy nic nie wiadomo. Podskoczył- wystraszył się Harry'ego wychodzącego z kominka.
 - Stary, nie strasz mnie więcej. Poczęstowałem się sokiem - uniósł szklankę z napojem.
 - Widzę, że gazetą też - posłał, mu pobłażliwy uśmiech
 - A to… Tak tylko patrzę. Tego numeru nie było jeszcze w moich rekach.
 - Rita potrafi nawet z ofiary zrobić oprawcę.
 - Harry? - Ron przybrał  poważną minę - Musimy porozmawiać.
 - Ron... Jestem zmęczony. Nie dziś.
 - Taaa.. Ostatnio często jesteś zmęczony- Ginny się skarży, że nie wysyłasz jej listów.
 - Ta sama sprawa... Wiesz dobrze, że prowadzę ją od miesięcy i stoję w miejscu.
 - Odkąd Hermiona wróciła...
 - Co?
 - No odkąd Hermiona wróciła! Powiesz mi w końcu, co stało się tamtego wieczora?
 - Eeee... No dobrze - Harry opowiedział o zdarzeniach tamtej nocy.
 - Ale kto to jej zrobił?
- Nie mam pojęcia, właśnie tym się zajmuje. Jednak dopóki sama nie powie o co chodzi, nie ruszymy.
 - Muszę ci coś powiedzieć - Harry uniósł brwi w oczekiwaniu na wyznanie przyjaciela. - Byłem dziś u Hermiony z Lavender.... Yyy...
- I?
 - I Miona się wybudziła. Miałem jeszcze wysłać list do Ginny...
 - I jeszcze mi nie powiedziałeś?! - krzyknął zdenerwowany
- No, co? Próbowałem....
- Idziemy! Trzeba zawiadomić Dumbledora! - w biegu ubierali płaszcze i wyszli.
-------------------------------------------------------
Postanowiłam wznowić działalność, wiem że nawet nie zawiesiłam bloga, ale pomyślałam, że i tak nikt nie czyta tych idiotyzmów. Jednak gdy tu weszłam, uwierzcie mi byłam zaskoczona, że chociaż dwie osoby mi skomentowały notki! <3
------------------------------------------------------
Beta: dusia2191

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią!:)