środa, 16 lipca 2014

Rozdział VI

Minewra zapukała do prywatnych kwater nietoperza z lochów. Usłyszała groźne:
- Wejść!
- Jestem Seeeverusie! -usiadła na fotelu przed jego biurkiem.
- Nie zachowuj się jak Tralewney, kiedy jej przepowiednia śmierci spełniła się. I nie pozwoliłem ci usiąść.
- No wiesz?  Może herbaty?
- No przynieś ją tu, jak tak bardzo nalegasz.
- Miałam na myśli ciebie, chociaż raz byś zaproponował.
- Nie podoba się? Możesz wyjść.
- Ależ nie Severusie, jest... Bardzo przyjemnie - powiedziała z ironią. -Sprawdzasz wypracowania pierwszorocznych - stwierdziła z przekąsem, zauważając jak nauczyciel zamaszyście skreśla milion bzdur na jednym wypracowaniu.
- Zostawiam to bez komentarza McGonagall - burknął. Trwała długa cisza, w końcu McGonagall nie wytrzymała.
- Cieszysz się?!
- Z czego? Z tego, że sprawdzam głupoty? Nie, nie za bardzo.
- Nie o to pytam.
- A o co? - Snape przewracał w tym momencie swoje pióro.
- Dobrze wiesz, o czym mówię...
- Nie, nie wiem.
- Skoro tak, to ci powiem.
- Mówię przecież, że się NIE cieszę, chociaż to ma pozytywne strony. Ale na pewno tą  stroną nie jest Bella...
- Wyyyy? - Minewra z łoskotem wciągnęła powietrze.
- Ups! Tego zapewne ci nie powiedział?
- Tak, naczy nie. Znaczy nie powiedział.
- Widzisz Minewro, to jeden z błędów mej młodości... chcąc się zbliżyć do Voldemorta byłem blisko Belli i szukałam ukojenia u innej kobiety po tym jak Lily wybrała Jamesa. Zresztą, sama pamiętasz jak pięknymi kobietami były Blackówny.
- I co zamierzasz coś z tym zrobić?
- Nie...
- A chociaż wiesz jakiej płci jest to dziecko?
- Nie..
- A chcesz wiedzieć?
- Nie...
- To ci powiem.- Snape oderwał wzrok od sufitu i obdarzył ją pytającym spojrzeniem.
- To chłopak!
- Aha  - jego wzrok z powrotem wrócił na sufit. Mimo, że udał obojętnego, potraktował tą informację jako bardo cenną.
- To może ja pójdę, nie będę cię zadręczać. Za 10 min. kończy mi się warta. A ty, Severusie - przekręciła głową - Nie pij już więcej... - i wyszła. Severus wyjął butelkę i szklankę z pod biurka.
- Nie jesteś moją matką - i upił łyk, po czym odłożył whisky do barku, a resztę trunku który znajdował się w szklance, wylał. Poszedł się położyć. -Dzisiaj robię sobie wolne.
---------------------------------------------------------------------------
Ponieważ rozdziały są takie krótkie, wrzucam kolejny :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią!:)